 |
SHSRP
Forum Hodowców Szczurów Rodowodowych w Polsce
|
|
Moje szczury |
| Autor |
Wiadomość |
Azi
Hodowca Obibok
Wiek: 41 Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 2013 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-04-13, 14:38
|
|
|
No to sobie popiszemy nieco...
Nadal jesteśmy w pięć. Baletka miała od ostatniej mojej aktywności kolejny zabieg. Guz odrósł po niespełna miesiącu od operacji, przy czym struktura guza wskazywała na złośliwość. Został usunięty naprawdę duży zapas tkanki i póki co nic się (tfu tfu) nie kluje. Poza tym Baletka zaczęła mieć problemy z wybudzaniem się. Więcej operacji nie będzie.
Większość dziewczyn to już szczurze babcie:
Baletka i Dafne - 23 miesiące
Finka - 22 miesiące
Sasanka - 20 miesięcy
Tylko Baja jeszcze nie najstarsza, bo "tylko" 15 miesięcy.
Dlatego tym bardziej cieszy mnie, że Sasanka na ostatniej wystawie wygrała sierstną kategorię, gdzie konkurowała ze szczurami o wiele młodszymi
A teraz nieco zdjęć:
    
   
Przypominam - obecnie już biała Baja, agutowa Sasanka, czarna Dafne, bezuszna burmeskowa Baletka i biszkoptowa Finka
i z nagrodami:
    
   |
_________________ http://r14.bloodwars.interia.pl/r.php?r=10956 |
|
|
|
 |
Azi
Hodowca Obibok
Wiek: 41 Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 2013 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-08-27, 11:36
|
|
|
Pamiętasz? Pamiętasz jaka byłam roztrzęsiona jak się rodziłyście? Nie mogłam na miejscu usiedzieć, przerażona, że coś może pójść nie tak. Ale Twoja mama poradziła sobie wręcz idealnie. A potem wszyscy wychowywaliśmy Was z totalną nadopiekuńczością.
Czwartego dnia Twojego życia już wiedziałam, że to Ty będziesz ze mną. Ja, która zawsze twierdziłam, że selfy są najlepsze... Nie mogłam się opanować, gdy zobaczyłam ten trójkącik na Twoim pysiu.
A potem rosłaś i rosłaś i rosłaś... Dając tyle radości. A że wiedzieliśmy, że zostaniesz, rozpieszczana byłaś podwójnie. Aż stałaś się największym szczurkiem z miotu. Twoi bracia Cię potem wyprzedzili... ale nadal pozostałaś dużą samiczką.
Mój "maleńki", pulchniutki szczurek. I co z tego, że rexem byłaś takim sobie? Nie ważne, mój głuptasku. Miałaś w sobie taką niedorzeczność. Głupotkę. Rezolutna to Ty nie byłaś. I tchórz straszliwy. Na starsze ciotki krzyczałaś wniebogłosy jak tylko na Ciebie spojrzały. I taka zaciętość. Dążenie, że najlepsza musisz być, chociaż Ci nie wychodziło. Próby wspinania na szafkę za Dafne i moja duma, gdy wreszcie Ci się udało. Próby wspinania na spodnie Piotra za Sas i to jak się wściekłaś, że nie umiesz, nie możesz i postanowiłaś eksterminować te spodnie. Przecież były złe. I to jak biegałaś... Tak podrzucając kangurzasto zadek. A czasem jak biegłaś nagle coś się w Twojej główce roiło, nie wiedziałaś gdzie skręcić i Ci się nóżki rozjeżdżały. Z jednej strony strachliwa, głupiutka i beztroska. Z drugiej ciekawska, odważna i wręcz chorobliwie nieroztropna.
A potem miałaś zostać mamą... Pamiętam jak przyjechał do Ciebie Czesio. I wtedy wyszło jaka jesteś wredna zołza. Stłukłaś chłopaka na kwaśne jabłko, jednocześnie straszliwie podpuszczając. A potem przyjechał Bang i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Aż nie myślałam, że tak szybko przypadnie Ci do gustu. Nie wiem co się stało, że wchłonęłaś maluszki... Może miałaś zbyt szklarniowe warunki jako moja wnusia i niewielki stres spowodował taką reakcję? Nie wiem... Widziałam tylko jednego maluszka... Martwego... ale nie szkodzi. Najwyraźniej tak miało być. Tylko teraz żałuję, że nie miałaś dzieci, że nie żyjesz w żadnym. Ale... wtedy przytyłaś... Ciążowo i... już tak Ci zostało. Moje pół kilo szczura.
A potem żyłaś już sobie spokojnie. Z mamusia i ciotkami. Dzień upływał Ci na jedzeniu - a miałaś do tego zacięcie. Prezentowałaś cudowne wyluzowanie co do spraw dominacyjnych - wściekłą Sas pacyfikowałaś po prostu kładąc się na niej. Tylko małych nie lubiłaś jak się pojawiły. O nie... razem z Finką i Balecią polowałyście na nie. Zaskoczyłaś mnie, myślałam, że nie będzie problemu. I tak Cię kochałam, moje grubcio... Byłaś zdrowa i mimo masy - bardzo sprawna.
Dlatego teraz nadal nie rozumiem co się stało... W poniedziałek miałaś porfirynke na prawym oczku... dużo. We wtorek, jak Cię odebrałam nadal miałaś, przemyłam, myślałam, że to zapalenie spojówki, że to problem z oczkiem, bo drugie czyste, bo nosek czysty... W środę wieczorem zaczęłaś chrumkać. Więc wiedziałam, że pójdziemy do weta. Poszłyśmy, wczoraj, pamiętasz? Z mamą i ciotkami. Dostałaś kłuja, mocno zabolało i prawie użarłaś panią stażystkę. Bardzo się zdziwiłam, bo Ty nigdy nikogo nawet nie próbowałaś ugryźć. Wróciłyśmy do domku. Ty i Dafne zamieszkałyście w dunie, w osobnym pokoju. Żeby cicho było, żeby bardziej nie zawiało. Jeszcze koło 21 zjadłaś sobie brokułki gotowane... Może za szybko zjadłaś, może się zachłysnęłaś? Po 23 zaczęłaś się niespokojnie zachowywać. Podeszłam do duny, a Ty byłaś spanikowana. Łapałaś powietrze pyszczkiem, nawet nie próbowałaś noskiem. Wyjęłam Cię, a Ty przylgnęłaś, przytuliłaś się do mojej piersi i tylko tak mocno łapałaś to powietrze. Klepałam Cię po pleckach, ale nie było lepiej. Leżałam tak z Tobą, ale się nie poprawiało. Zaczęłam się ubierać, włączyłam komputer, żeby znaleźć całodobową lecznicę. I wtedy Ty się rzuciłaś na łóżku. Złapałam Cię, objęłam, a Ty wtedy... zmiękłaś, odeszłaś. Chciałam dać Ci moje powietrze, chciałam uruchomić serduszko, ale... nie udało się. Oczka Ci się zaszkliły, zrobiły jasne... Odeszłaś wnusiu. Zostawiłaś mnie o 23:50. Teraz masz siostrę. Dwie, jedyne husky z miotu są znów razem. Tylko proszę... nie zabieraj Dafne... na ciotkę jeszcze nie czas.
Nie wiem jeszcze co się stało. Twojego truchełka teraz przy mnie nie ma. Ale się dowiem, obiecuję. Dowiem się.
Moja śnieżna kula.
I nie zapomnimy. pańcia i pańcio. |
_________________ http://r14.bloodwars.interia.pl/r.php?r=10956 |
|
|
|
 |
wuwuna

Dołączyła: 15 Kwi 2008 Posty: 2542 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 2010-08-27, 23:30
|
|
|
| ech ech światełko dla Bayeczki (*) |
_________________ Administracja forum SHSRP: Ban dla użytkowniczki za nadużycie uprawnień i naruszenie ciągłości forum. |
|
|
|
 |
Azi
Hodowca Obibok
Wiek: 41 Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 2013 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-09-06, 19:37
|
|
|
Nie byłaś planowana. Absolutnie nie. Ot, Piotr chciał Czarne Diable. Byłaś "dodatkiem" do Baletki. Na którego czatowaliśmy podstępnie. Urodziłaś się cztery dnia po niej. 14 maja. Czatowałam przy stronie Blanki jak głupia wgapiając się codziennie, czy opis przy Twoim zdjęciu zmieni się z "rezervace" na "zadana". Ale zmienił się na "wolna". Dwie godziny później już nie byłaś "wolna". Już byłaś moja.
Przywiozłam Cię do Polski, do Wrocławia. Wystrachaną, przerażną, nieprzyzwyczajoną do ludzi. Ciebie i Baletkę. Przydzieliłam Wam mentorkę - Feę, która nauczyła Was, że człowieka się nie gryzie, że człowiek dobry jest. Da jeść i pomizia. Ty jednak do końca miałaś własne przekonanie na ten temat i włożenie reki do klatki kończyło się dziabem. Wtedy Piotr zaczął się Ciebie bać, a ja Cię pokochałam. Moje Czarne Diablę. Do końca łapałaś ząbkami jak ktoś się za bardzo spoufalił w Twojej klatce...
Jako szczurze dziecko - pocieszna, zwinna, gibka i niezależna. Wiecznie gdzieś się wspinałaś, zawsze byłaś w biegu. Czujna. Kontrolująca.
Byłaś alfą. Od początku. Jakby nie-do-końca. Ze stadem, ale obok. Przy nich, ale poziom wyżej, stopień dalej. Wiedziałaś zawsze kiedy wkroczyć, kogo trzeba ustawić. Tak bardzo byłaś mi bliska. Gdy stado biegało, Ty przychodziłaś do mnie. Ale nie żeby się pomiziac. Nie, to zbyt duża poufałość. Przychodziłaś na kolana, siadałaś. Patrzyłaś na mnie, na nie biegające, a wyraz Twojego pyszczka mówił "nie mam czasu na takie głupoty, to dziecinne". I to skupienie. Ta inteligencja w Twoich oczkach, gdy widziałaś problem i za chwile wiedziałaś jak go rozwiązać. Wspięcie się na szafkę - oczywiście, tylko najpierw trzeba pomyśleć co i jak. Nie da się gdzieś wejść? Trzeba pomyśleć jak tam dotrzeć inną drogą.
Nieprzekupna, o sylwetce (co poniektórzy twierdzili, że masz za dużą głowę, ale to nie prawda!) jak dla mnie nienagannej. Błyszczącym, miękkim futrze. Symetrycznych uszach. Tak żałowałam po fakcie, że nie miałaś młodych... Ale wtedy już było za późno. Byłabyś dobra matką, miałabyś piękne dzieci. Bardzo chciałaś miec dzieci. Gdy Baletka była w ciąży, gdy Finka miała młode, Ty smutniałaś, zaszywałaś się, robiłaś gniazdko i spałaś w nim. Smutna, niepełna.
Ale maluchy gnębiłaś. Szczególnie te piszczące. Nie lubiłaś tchórzostwa, mazgajstwa i niepotrzebnego krzyku. Wtedy robiłaś porządek.
Za to uwielbiałaś telewizję. Doskonale wiedziałaś, co sie tam dzieje. Siadałaś na oparciu fotela... i patrzyłaś w migający ekran.
A jaka byłam dumna, jak w wieku prawie dwóch lat wygrałaś nagrodę!
Ostatnio powoli żegnałaś się z przywództwem. Sas w końcu Ci je podebrała, ale chyba dlatego, że Tobie sie już nie chciało. Przestało Cię to bawić. Na wybiegach nadal w ruchu i w trybie zwiedzającym.
A ostatnio... zmarkotniałaś. Sama przychodziłaś pod rękę. Zamykałaś nawet oczy, wtulona. Nie zauważyłam chyba tego przejścia, ze stanu uspokojenia, do stanu, gdy jest coś nie w porządku. Półtora tygodnia temu pojechałyśmy na kontrole do wetki, razem z Bają. Dostałaś antybiotyk, bo coś byłaś za bardzo miękka i coś w płuckach "grało". łagodny, specjalnie ze względu na wiek. Nie bardzo Ci pomógł. Bardziej chyba nutri, którym Cie poiłam. Może to zafałszowało objawy. Tydzień temu odstawiłyśmy antybiotyk, przeszłyśmy na steryd przeciwbólowy, wróciłaś do klatki. Ale zamiast lepiej - pogorszyło się. W sobotę trafiłaś znów do duny. Byłaś za słaba, na tyle słaba, że pozwoliłaś Hipo zrzucić się z łóżka.
Nie miałaś ani porfiryny, ani kataru, płuca pracowały miarowo, serduszko też, żadnych krwotoków, żadnych guzów. Dafnuś? Co Ci było Kochanie? Może się dowiem... wtedy na pewno Ci powiem. Moja szczurza bratnia duszo.
Wiesz, dopiero teraz płacze. Dopiero teraz, chociaż znalazłam Cię zimną rano. Nie płakałam. Zawinełam Cie w polarek, wsadziłam w kartonik i włożyłam w zimne miejce. Pojechałam do pracy. Nie płakałam. Myslałam, że po prostu byłam przygotowana... Ale wiesz co? Bo ja tak mam, odsuwam emocje, żeby mi nie przeszkadzały. Tak samo jak Ty. Ale teraz już mam czas... już mogę.
Dafnuś, dlaczego odeszłaś? Dlaczego zgasłaś i nie posłuchałaś mnie wczoraj? Prosiłam, żebyś wytrzymała... Że nutri jest dobre, czekoladowe. Że trzeba jeść. Że trzeba pić. Może gdybym wmusiła w Ciebie jeszcze jedną pipetkę? Może gdybym zadzwoniła do wetki wczoraj? Może... A może chciałaś już spać? Może Baja Cię zabrała, chociaż nigdy nie byłyście blisko. A może mi się wydawało... |
_________________ http://r14.bloodwars.interia.pl/r.php?r=10956 |
|
|
|
 |
wuwuna

Dołączyła: 15 Kwi 2008 Posty: 2542 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 2010-09-07, 00:14
|
|
|
Cieszę się, że poznałam czarne dziablątko. Dobranoc mała (*)
Azi tulam... |
_________________ Administracja forum SHSRP: Ban dla użytkowniczki za nadużycie uprawnień i naruszenie ciągłości forum. |
|
|
|
 |
Azi
Hodowca Obibok
Wiek: 41 Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 2013 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-09-28, 14:34
|
|
|
Nieco się pozmieniało...
Baji i Dafne już nie ma od miesiąca, Baletka... Baletka ma kolejnego guza. Tym razem na narządach rodnych. Nie będzie operacji... Wiek + ostatnie problemy z wybudzaniem + umiejscowienie. Raz, że wetka stwierdziła, że się nie podejmie, dwa, ja chyba bym się bała. Baletka plami. Mam przeciwbólowy - zapomniałam nazwy, ten taki w żelu do zjedzenia - jak będzie ją bardzo bolało - podam, żeby się nie męczyła czekając na swoją ostatnią wizytę u weta
Finka ma problemy z wypróznianiem. A może wczoraj po prostu miała taki dzień? Boję sie, ze ma wznowę, ma mocno twarde w tych okolicach.
Sasanka kicha, znaczy rzęzi, jakby miała giga glutka w nosie. Za każdym razem jest tak samo. Sas rzęzi - idziemy do wetki - u wetki oddycha normalnie, zachowuje się normalnie, wszystko jest normalnie, a wetka patrzy na mnie jak na hipochondryczkę! Nic nie pomaga - zmiana ściółki, vibovit, inhalacje, beta-glukan... "ona po prostu tak ma".
W nocy Sas pogryzła się z Finką. CHciałam oddzielić Finkę do Baletki, ale w dunie Balusi było pełno krwi an ręcznikach a ona sama była zaspana i taka smutna. Więc Finka siedzi w osobnej klatce, Baletka w osobnej, a młode z Sas w jeszcze jednej.
Powoli brakuje mi siły. Nie lubie stada w jednym wieku... Baluś, Finka, Sas... |
_________________ http://r14.bloodwars.interia.pl/r.php?r=10956 |
|
|
|
 |
wuwuna

Dołączyła: 15 Kwi 2008 Posty: 2542 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 2010-09-28, 23:50
|
|
|
Asieńki ja jestem z Tobą myślami non stop. I moc kciuków ślę. [ściskam najmocniej ] |
_________________ Administracja forum SHSRP: Ban dla użytkowniczki za nadużycie uprawnień i naruszenie ciągłości forum. |
|
|
|
 |
Azi
Hodowca Obibok
Wiek: 41 Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 2013 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-10-03, 15:24
|
|
|
Baluś przestała krwawić, nawet lepiej wygląda. Finka też lepiej się zachowuje. Kryzys mi minął. W związku z tym czas na zdjęcia
Baletka z TazManie - 340 gram
Farther Along (Finka) Janinan Rottala - 380 gram
Sasanka Rat's Troop - 330 gram
Hipokryzja Happy Feet - 370 gram
Irytacja Sun Rat's - 350 gram
 |
_________________ http://r14.bloodwars.interia.pl/r.php?r=10956 |
|
|
|
 |
wuwuna

Dołączyła: 15 Kwi 2008 Posty: 2542 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 2010-10-04, 08:52
|
|
|
Ojej jak tu zielono. Czyżby wiosna się zbliżała?! |
_________________ Administracja forum SHSRP: Ban dla użytkowniczki za nadużycie uprawnień i naruszenie ciągłości forum. |
|
|
|
 |
Nakasha

Wiek: 40 Dołączyła: 09 Cze 2008 Posty: 2672 Skąd: Białystok
|
Wysłany: 2010-10-07, 14:41
|
|
|
Hipokryzja jaka duża A to jeszcze dziecko |
|
|
|
 |
Azi
Hodowca Obibok
Wiek: 41 Dołączyła: 12 Kwi 2008 Posty: 2013 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-11-22, 20:27
|
|
|
Moje wyśnione Słoneczko... Wymarzone, spełnienie egoistycznych pragnień... Baletka. Delikatna, urocza, spokojna i zrównoważona. Dama. Kwintesencja szczurzego wdzięku. Do końca.
 
Baletka była moim pierwszy szczurkiem zakupionym z myślą o hodowli. Pierwszą burmą w Polsce - jechała na przednim siedzeniu w samochodzie, więc była pierwsza przed swoim bratem

Przyjechała z Dafne, z którą może nie była szczególnie blisko związana, ale którą lubiła, bardzo. Tak samo jak resztę stada. Tylko z Finką zawsze miała zatargi.
Była nieco przestraszona, niepewna, ostrożna. Ale mimo wszystko, na swój sposób mi ufała. Delikatna - zawsze i wszędzie. Gdy przyjechał kawaler do niej, nawet nie zauważyłam krycia. Wolała dbać o prywatność sypialni

A potem ciąża... rodząca tyle nadziei. Poród, gdy tuliła do siebie martwe młode, lizała, starała się ocucić, ożywić... Nie udało się. Narkoza, cesarka. Młode, które prawie przeżyło, poparzone uszka, ogonek... amputacja ogonka... moja opieka nad nią, smarowanie uszek... to nas zbliżyło. Baletka zaufała mi bez granic. Mój wyznacznik dobrych ludzi.
  
Nie podchodziła do wszystkich. Była ostrożna, wybredna. Jej polizanie oznaczało, że to dobry ktoś. To nią testowałam Berbeluchę, aż się zdziwiłam, jak to pozytywnie przeszedł.
I co z tego, że nie miała uszek, co z tego, że nie miała ogonka. Była najpiękniejszym szczurem, jakiego widziałam. Drugą Fniszką. Moje eteryczne maleństwo, o najpiękniejszych oczkach na Świecie.
 
Przyplątały się guzy... Jedna operacja, druga, trzecia. Strugała powiedziała - "ostatnia szansa, weź się panna za siebie". I się wzięła. Od lutego, nie miała nawrotów. Aż do... aż do niedawna. W brzuszku urósł jej guz. Plamiła. Przy ostatnim zabiegu źle już znosiła narkozę, prawie ją straciłam. Nie chciałam ryzykować. Plamiła, ale nie dawała oznak, że ją boli. Była jednak coraz słabsza. W końcu dostała własną dunę. Z własnym hamaczkiem, żeby jej dziewczyny nie męczyły. Przestała jeść twarde. Potem przestała jeść gerberki... pierwsza wizyta u wetki w wiadomym celu. Ale... nie, Baluś się uaktywniła. Zwiedzała. Decyzja - przejdziemy na Ensure, damy morfinę. Pomogło, ale nagle osłabienie, już nie chce jeść, mocniej krwawi. Tak nie chciałam, żeby ją bolało. Znów do wetki. Znów ożywienie, nawet zaczęła jeść płatki kukurydziane przy niej. Śmiałam się, że znalazłam na nią sposób - trzeba jeździć z nią do pani Doroty - może za nią tęskni. Ale w sobotę... w sobotę już było źle... Nie plamiła już tylko krwią - pojawiła sie ropa. Nie było już o co walczyć, na co czekać. Musiała dostać jeszcze udaru, bo przewracało ją na bok... więc kolejna wizyta. W ciszy. Przerywana tylko siąpaniem nosa. Nie chciała iść spać. Nie chciała dać się ukłuć. Musiała dostać znieczulenie najpierw dopyszcznie... Potem się pożegnałysmy...
Krótko Baletko, ale wystarczająco i prawdziwie. Teraz już jesteś tam, z całą swoją rodzinką. Ze swoimi dziećmi, za którymi zawsze tęskniłaś i nie lubiłaś żadnych maluchów. Znajdź Fnisię. Takie podobne byłyście. Polubicie się. Niech Ci światełko pomaga [*]
A u pani Doroty w telefonie, zawsze, gdy dzwonie i dzwonić będę, będzie widniało "Baletka"
 |
_________________ http://r14.bloodwars.interia.pl/r.php?r=10956 |
|
|
|
 |
Nakasha

Wiek: 40 Dołączyła: 09 Cze 2008 Posty: 2672 Skąd: Białystok
|
Wysłany: 2010-11-22, 21:29
|
|
|
O bogowie, tak mi przykro. Zawsze Baletkę najbardziej kojarzyłam z Twojego stada.
[*] |
|
|
|
 |
aneczka1-13
Wiek: 33 Dołączyła: 20 Maj 2010 Posty: 36 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2010-11-22, 22:56
|
|
|
| Aż się wzruszyłam jak to czytałam. |
|
|
|
 |
Viss [Usunięty]
|
Wysłany: 2010-11-22, 23:35
|
|
|
Piękna Baletka, pamiętam jak przeżywałam jej uszka i ogonek.
Azi, tulę, a damie na drogę świeczkę ['] |
|
|
|
 |
wuwuna

Dołączyła: 15 Kwi 2008 Posty: 2542 Skąd: warszawa
|
Wysłany: 2010-11-23, 15:40
|
|
|
Asiu jesteśmy z tobą....
Baleciu bądź szczęśliwa... (*) |
_________________ Administracja forum SHSRP: Ban dla użytkowniczki za nadużycie uprawnień i naruszenie ciągłości forum. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|